Zieleniewo

by admin on Sep.11, 2009, under Zieleniewo

Coraz więcej kowbojów galopuje po polskich łąkach. Zamiast tradycyjnego toczka nakładają kapelusze z szerokimi rondami. Jeszcze do niedawna ich stolicą był Karpacz. Tym czasem w pobliżu Kołobrzegu wyrosła konkurencja dla Karpacza – powstały dwa miasteczka rodem z Dzikiego Zachodu. Wybudowano salony, banki, stajnie. Uliczkami przechadzają się kowboje, czasami słychać strzały, ale nad wszystkim czuwają szeryfowie. Gdy jest spokojnie można potańczyć – błyskawiczny czas tańca country gratis. Każde miasteczko ma swoją specyfikę, swój klimat. W ośrodku „Dziki Zachód” kowbojskie salony sąsiadują z wioską indiańską. Bardzo życzliwi czerwonoskórzy wojownicy i ich skwaw podzielą się strojem, przyszykują ucztę, nauczą strzelać z łuku, odtańczą tańce wojenne. Na tych, którzy wolą bardziej swojskie klimaty, czeka przejażdżka bryczką, odpoczynek w ogrodzie, a z myślą o dzieciach przygotowano mini zoo i place zabaw. Z kolei w „Dodge city” nie ma Indian. Mieszkańcy chętnie prezentują jazdę w stylu western i rodeo, czyli na przykład łapanie i zaganianie byka. Tutejsi kowboje sprawnie posługują się lassem, batem czy rewolwerem – okazuje się, że nie są tylko zabijakami, ale też potrafią się świetnie bawić i tańczyć.

Leave a Comment more...

Zaborek

by admin on Sep.11, 2009, under Zaborek

Odwiedzając w Zaborku Arkadiusza i Lucynę Okoniów, chce się za Janem Kochanowskim zawołać: „Wsi spokojna, wsi wesoła, który głos twej chwale zdoła? Kto twe czasy, kto porządki może wspomnieć za raz wszytki?”. Skansen tworzą stare chałupy, zagrody, wiejskie sprzęty, to cichy zakątek, odwiedzany zazwyczaj przy okazji festynów i imprez ludowych. Czy takie miejsce można jeszcze ożywić? Zaborek nie jest typowym skansenem, choć drewniane domy i wiatrak sprowadzono z najbliższej okolicy. Budynki starannie odremontowano pod okiem konserwatora i zaadaptowano na pensjonat. Najpierw pojawili się w nim artyści przyjeżdżający na plenery do pobliskiego Janowa Podlaskiego. Zamieszkali w starej plebani z 1880 roku. W następnym roku stanął wiatrak, a potem kolejne budynki kuźnia, jeszcze jedna plebania, dwie chaty. Odremontowane, zaczęły zapełniać się gośćmi i rozmaitymi sprzętami. Przybywało wiejskich mebli, starych narzędzi, kiczowatych obrazków, jakie niegdyś sprzedawano a odpustach. Nie próbowano niczego zrekonstruować, ale starano się tak zaaranżować wnętrza, by można było w nich poczuć klimat wiejskiej chaty czy dworu. W drugiej połowie lat 90. ubiegłego wieku nikt jeszcze nie myślał o stylu rustykalnym.

Leave a Comment more...

Zalipie

by admin on Sep.11, 2009, under Zalipie

Pierwsze Zalipiańskie malowanki były proste. Wykorzystywały geometryczne wzory i kwiaty. Kolory były intensywne, pełne, pozyskane z naturalnych barwników. Do malowania używano pędzli ze słomy prosianej, końskiego włosia, krowiego ogona czy z brzozowego patyczka. Podobnie pomalowanych chałup i stodół nie ma już wiele – jedna z ostatnich jest stojąca obok Domu Kultury, stajnia Moniki Szlosek. Zresztą w ogóle z Zalipia powoli znikają drewniane domu – nikt nie chce w nich mieszkać. Dzisiaj bardziej służą jako „płótno” malarskie, przyciągają też turystów. Chociaż w Zalipiu maluje się wszędzie i na wszystkim – pomalowano przedszkole, szkołę, pocztę, kościół, a nawet plebanię – to najlepiej prezentują się właśnie malowidła na ścianach chałup. Kolorowe bukiety i kwiatowe festony zdobią ścianę, od ramienia okien i drzwi. Finezyjne, subtelne malunki coraz częściej pojawiają się także we wnętrzach. Upiększają piece, sufity, tworzą wymyślne kompozycje na ścianach. Przejezdnych zaskakują żywe barwy tych malowanek. Nie ma w tym jednak żadnej tajemnicy – co jakiś czas bukiety na elewacjach domów trzeba odnawiać, odświeżyć stara kompozycję, namalować nową. Sceptycy zastanawiają się, w jakim stopniu zalipiańskie malowidła są dziś produktem autentycznym.

Leave a Comment more...

Wenecja

by admin on Sep.11, 2009, under Wenecja

Niegdyś kolejki wąskotorowe przewoziły towary i dowoziły ludzi. Gęsta sieć pokrywała całą Polskę – tylko na samym Roztoczy było ponad 100 linii. Dziś są przede wszystkim atrakcja turystyczną i, podobnie jak stare parowozy, maja swoich wielbicieli. Tory Żnińskiej Kolei Powiatowej należą do najwęższych w kraju. Mają rozstaw zaledwie 600 mm, podczas gdy większość wąskotorówek porusza się po torach o rozstawie 750 lub 785 milimetrów. Przygoda z wąskotorówką na Pałukach zaczyna się w Żninie – to stąd wyrusza kolejka. Kilka otwartych wagoników doczepiono do niewielkiego parowozu z węglarką. To Px38 – 805 z 1938 roku o wdzięcznym imieniu Leon – jedyny na świecie czynny egzemplarz tej lokomotywy. To niesłychana frajda móc się nim przejechać – mijany po drodze krajobraz przesłaniają kłęby dymu buchające z komina, a wokół słychać tylko charakterystyczne sapanie i gwizd. Na co dzień linię obsługują lokomotywy spalinowe, pędzące z zawrotną szybkością 20 km/h. wycieczkę kolejką do Gąsawy (stacja docelowa) należy przerwać w Wenecja. U stóp ruin średniowiecznego zamku powstało Muzeum Kolei Wąskotorowej. W skansenie, zaaranżowanym w formie dworca, znajduje się siedemnaście parowozów, z których najstarszy, firmy Orenstein – Koppel, pochodzi z 1899 roku.

Leave a Comment more...

Uniejowice

by admin on Sep.11, 2009, under Uniejowice

W pobliżu zachowała się dawna kopalnia złota w Złotoryi, wspaniały zamek w Grodźcu, wytwórnia i muzeum ceramiki w Bolesławcu. A jednak największe emocje wciąż budzi prywatne muzeum Michała Sabadacha w Uniejowicach.  Na podwórku robią wrażenie wielki pomnik marszałka Rokossowskiego rodem z Legnicy i popiersia Lenina. Wewnątrz mieści się kolekcja byłych patronów szkół, pałaców, ulic – pomniki Marcelego Nowotki, Karola Świerczewskiego, Aleksandra Zawadzkiego. To nie jest jednak muzeum sztuki socjalistycznej w Kozłówce – ono już nie budzi kontrowersji. To uniejowicka kolekcja pamiątek po minionej epoce, która wciąż rodzi mieszane uczucia. Bowiem celem tego muzeum nie jest zachowanie dzieł sztuki, ale świadectwa o nielubianym przez obecne władze PRL – u. plany są wielkie, a rząd im sprzyja, szykując usunięcie dawnych pomników „wyzwolicieli”, „bojowników”. Miejsce na nich już czeka. Muzeum w Uniejowicach nie powstało na fali mody na PRL czy na sowietów. Jego właściciel po prostu widzi sens w zabezpieczaniu śladów historii, choćby była niechciana i wstydliwa. Dlatego znalazły się tu pamiątki po Armii Czerwonej i Ludowym Wojsku Polskim. Stąd wzięło się też zaangażowanie w ustalenie personaliów radzieckiego żołnierza zabitego pod Lubinem i chęć wystawienia mu pomnika.

Leave a Comment more...

Szreniaw

by admin on Sep.11, 2009, under Szreniaw

Nikt kto przyjedzie do Muzeum Narodowego Rolnictwa i Przemysłu Rolno – Spożywczego w Szreniawie nie zawiedzie się. To jeden z największych tego typu obiektów w Europie. O atrakcyjności szreniawskiego muzeum decyduje różnorodność ekspozycji i wielość odbywających się tu imprez. Zbiory, podzielona na 20 działów, wystawione są w kilkunastu pawilonach i na ekspozycjach plenerowych. Pod chmurką obejrzeć można m. in. parowe lokomobile – większość z nich jest nadal sprawna, o czym można się przekonać na okolicznościowych pokazach. Są tu także produkowane w Polsce ciągniki firm: Lanz, Deutz, Zetor, Ursus i Fortson, co roku są też organizowane Szreniawskie spotkania traktorów, na których prezentowane są unikalne ciągniki z prywatnych kolekcji. Wśród muzealnych zbiorów na szczególną uwagę zasługuje kolekcja malarstwa z pracami takich mistrzów jak Leon Wyczółkowski, Józef Chełmoński czy Julian Fałat. Dla najmłodszych najciekawsze są odwiedziny w tutejszym folwarku, gdzie hoduje się m. in. krowy, kozy, owcy i króliki. Zwierzęta gospodarskie są ważną częścią ekspozycji. Panie zaś z pewnością zainteresuje przydomowy zielnik. Kwitną tu m. in. niegdyś popularne, a dziś zapomniane zioła, takie jak wężymord czy prawoślaz.

Leave a Comment more...

Stańczyki

by admin on Sep.11, 2009, under Stańczyki

Betonowe konstrukcje wiaduktów w Stańczykach wyróżniają się elegancją i doskonałymi proporcjami. Nie pasują do tutejszego krajobrazu. Ich szlachetna architektura przywodzi na myśl budowla antyczna. Nie bez przyczyny nazywane są akweduktami Puszczy Rominckiej. Podejrzewano nawet, iż zaprojektował je jakiś włoski architekt. I choć wydaje się to mało prawdopodobne nie można tego zupełnie wykluczyć. Budowniczy wciąż jednak jest nieznany. Na czym polega wyjątkowość wiaduktów w Stańczykach? Są one najwyższą tego typu budowlą w Polsce, choć nie największą. Za taką może uchodzić wiadukt w Bolesławcu, liczący 490 metrów długości, osiem metrów szerokości, dwadzieścia sześć metrów wysokości i składający się z trzydziestu pięciu przęseł. Oprawa architektoniczna konstrukcji w Stańczykach nie jest tez wyjątkowa. Do wzoru antycznych nawiązuje choćby wiadukt w Lewinie Kłodzkim, a budowle w pobliskich Kiepojciach i te nad rzeczką Bludzią są bliźniaczo podobne do tych w Stańczykach. Są jednak dwie rzeczy, które przesądzają o niepowtarzalności wiaduktów w Stańczykach. Po pierwsze, walory krajobrazowe, zaś po drugie, architektura. W łukach arkad, w rytmie przęseł w detalu jest pewna szlachetność, którą łatwiej odczuć niż opisać.

Leave a Comment more...

Sorkowity

by admin on Sep.11, 2009, under Sorkowity

Krainę Tysiąca Jezior tłumnie odwiedzają miłośnicy żeglarstwa i kajakowych spływów. Zielone płuca Polski kuszą rowerzystów i amatorów podróżowania na końskich grzbiecie. Wszyscy jednogłośnie zachwycają się pięknem jezior i urokami dziewiczej przyrody. Tymczasem na Warmii i Mazurach zachowała się także wspaniała architektura, która najczęściej kojarzy się z krzyżackimi zamkami. I słusznie, choć to powiązanie jest nieco krzywdzące dla tego regionu. Znajdują się tu bowiem również wspaniałe kościoły, między innymi potężne gotyckie budowle (Dobre Miasto) czy skromniejsze, barokowe obiekty (Kruklanki). Jest tez mnóstwo dworów i pałaców, które w dziwnych okolicznościach przetrwały trudne lata PRL – u. W większości należały do szlachty pruskiej, ale niektóre, jak na przykład wybudowane przez biskupów warmińskich pałac w Smolajnach, mają polski rodowód. Jedną z najokazalszych, niezrujnowanych rezydencji mazurskich jest pałac w Sorkowitach. Podążając drogą krajową numer 16 z Olsztyna do Mrągowa, łatwo jednak przeoczyć ukrytą za drzewami gigantyczną budowlę. Zbudowana z czerwonej cegły, z wieżami i basztami zwieńczona krenelażem, przypomina średniowieczne zamki.

Leave a Comment more...

Bałtów

by admin on Sep.11, 2009, under Bałtów

Odkąd Steven Spielberg w 1997 roku wskrzesił dinozaury, zauważalny jest wzrost ich populacji. W Polsce znane są cztery miejsca w których z bliska można popatrzeć na te prehistoryczne gady. Najliczniej występują w Rogowie koło Bydgoszczy, w parku Zaurolandia. Można je także spotkać w Nowinach Wielkich pod Gorzowem Wielkopolskim i w Kołacinku koło Łodzi. Ich ślady są widoczne w okolicach Krasiejowa koło Opola. Najwcześniej dinozaury pojawiły się w Bałtowie koło Ostrowca Świętokrzyskiego nad rzeką Kamienną. Najpierw natrafiono na ich ślady odciśnięte w wapiennych skałach. I gdy wytropiono już między innymi alozaura i kompsognata, postanowiono otoczyć je specjalną ochroną. Podążając ścieżkami wśród zieleni. Można zobaczyć nie tylko te dinozaury, które zamieszkiwały świętokrzyski region od tysiącleci, lecz także ich kuzynów żyjących na innych kontynentach w tym krwiożerczego tyranozaura. W sumie jest tu kilkadziesiąt zwierząt z których największe wrażenie robi sejsmozaur – łagodny roślinożerca z długą szyją, ma blisko pięćdziesiąt metrów długości. Jedne wędrują samotnie, inne całymi stadami. Odtworzone przy pomocy naukowców z Państwowego Instytutu Geologicznego, żyją swoim życiem – jedzą, śpią, walczą pomiędzy sobą.

Leave a Comment more...

Antonin

by admin on Sep.11, 2009, under Antonin

Pałac z drewna? To nie dziwactwo ani ekstrawagancja, ale kaprys i zachcianka Antoniego Radziwiłła, jednego z najbardziej wpływowych ludzi działających na początku XIX stulecia w Wielkopolsce. Pałac w Antoninie od samego początku był mekką sztuki. Stworzył go Karl Friedrich Schinkel – najwybitniejszy pruski architekt doby klasycyzmu, projektujący dla pruskiej rodziny królewskiej, cara Rosji i króla Grecji. W jego dorobku to dzieło wydaje się niezwykłe, wręcz awangardowe. Niezwykła jest też postać samego zleceniodawcy, Antoniego Radziwiłła, pierwszego i jedynego namiestnika Wielkiego Księstwa Poznańskiego, którego bywalcy berlińskich salonów zapamiętali jako zdolnego wiolonczelistę i śpiewaka. Opus Magnum tego muzyka amatora jest opera „Faust” skomponowana do dramatu Wolfganga Goethego. Jako mecenas wspierał młodych artystów między innymi gościł tu kilkakrotnie początkujący wówczas kompozytor Fryderyk Szopen. Od tamtej pory pałac położony od skraju polany i otoczony parkiem krajobrazowym niewiele się zmienił. Zwarta, czteroskrzydłowa bryła odznacza się pewną surowością, choć bez wątpienia użyty przy jej budowie materiał łagodzi to wrażenie.

Leave a Comment more...

This is RAKALAP themes

I hope you like it :)

You can change this widget in your themes option.

Visit our friends!

    Archives